Tour de France Blog: Mistrz Świata najlepszym pomocnikiem świata

2024-07-10

Zbyszek Gucwa znów nadaje! Czwarta odsłona bloga poświęcona Tour de France, prowadzonego przez byłego kolarza zawodowego i naszego trenera – Zbyszka Gucwy.

Fot: Asia i Szymon Gruchalscy

Wczorajszy etap pokazał że kolarze po dniu przerwy mieli ciche porozumienie, żeby spokojnie wprowadzić się ponownie do rytmu wyścigowego. Paradoksalnie etapy po dniu przerwy są niesamowicie ciężkie. Ludzi organizm podczas każdego wyścigu etapowego wchodzi w bardzo specyficzny dla siebie rytm. W swoim życiu przejechałem ponad 200 wyścigów etapowych: od 2 do 14 dniowych i zawsze bolało najbardziej dopiero po pierwszym dniu wolnym, gdy wszystko się kończyło.

Jest wiele fizjologicznych aspektów, które zachodzi podczas takiego wielodniowego „dorzynania organizmu”. Jednym z nich jest poziom kortyzolu, który utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Każdy zawodnik podczas takiego wyścigu jest w niesamowitym stresie. Chodzi o napięcie psychofizyczne, które podczas takiego wyścigu jest na ekstremalnie wysokim poziomie. Nagle w trakcie dnia przerwy organizm dostaje sygnał, że może odpuścić to całe zmęczenie do którego wcześniej się zaadaptował i zaczyna pokazywać swoje objawy. Dlatego większość kolarzy mimo dnia przerwy jedzie dosyć mocny trening, żeby podczas tak ekstremalnego wysiłku jakim jest Tour de France – cały czas dawać swojemu organizmowi sygnał żeby był w gotowości.

10. etap był prawdziwym etapem podczas kolarze po prostu chcieli tylko przejechać, nawet pociągi sprinterów ustawiły się później niż zwykle. Jasper Philipsen mając rozprowadzenie Mistrza Świata pokazał i potwierdził swój niesamowity poziom. Kolarstwo to chyba wyjątkowa dyscyplina sportu w której aktualny Mistrz Świata, czyli Mathieu van der Poel – może być „zwykłym” pomocnikiem. Kolarstwo cały czas uczy pokory.

Fot: Asia i Szymon Gruchalscy

Wyścig o zieloną koszulkę nabiera rumieńców. Walka trwa pomiędzy Philipsenem i Girmayem, aczkolwiek gdy wjadą w góry to Girmay będzie miał przewagę mając szanse na ucieczki i zdobywając premię punktowe pomiędzy górami na lotnych finiszów.

Za nami 10 etapów, a 9 zespołów wygrało etap. To naprawdę bardzo dobra statystyka dla kolarstwa. Małe zespoły biorą taki poszczególny sukces jako super bonus, natomiast duże zespoły napakowane gwiazdami czują ogromną presję, że muszą wygrać i koniec.

Fot: Asia i Szymon Gruchalscy

Dzisiaj 11 etap przez Masyw Centralny i aż 4350 metrów przewyższeń na etapie, gdzie faworyzowana będzie ucieczka. Zobaczymy jednak co na to zespoły faworytów.  Dla Wszystkich, którzy chcą zobaczyć inną Francję bardzo polecam zwiedzać okolicie Masywu Centralnego właśnie. To przepiękny rejon, a mam wrażenie, że w Polsce jeszcze mało odkryty.

Wczoraj dostaliśmy informacje, że podczas 9. etapu gdy Vlasov wpadł do rowu to złamał sobie kostkę! Totalnie zamroczony wsiadł na rower i ukończył etap w peletonie na tak ciężkim i intensywnym etapie. Mega mi zaimponował, a dodatkowo w trakcie trwającego Euro – piłkarskie symulacje wzbudzają jeszcze większy niesmak niż normalnie.

Fot: Asia i Szymon Gruchalscy

Takie właśnie jest kolarstwo. W jednej z mojej drużyn była słynna anegdota, wedle której podczas jednej z kraks w której brało udział wielu kolarzy – nasz mechanik wybiegł z samochodu technicznego z zapasowymi kołami. Wracając do samochodu technicznego dyrektor sportowy zapytał go „jakie straty?„. Odpowiedź była następująca: „Dwa dwie ramy połamane, trzy tylne przeżytki, 5 kół połamanych”. Na co zdenerwowany dyrektor sportowy pyta: „Ja pytałem o kolarzy!”, a mechanik odpowiedział – „a nie wiem, tego nie widziałem, wszyscy odjechali”.

 

Dziękujemy Asi i Szymonowi Gruchalskiemu za przepiękne zdjęcia! Dzień przerwy zrobił dobrze z pewnością także im!